Okres studiów wspominam bardzo miło. Miałem bardzo fajnych ludzi na roku. Przyjemna atmosfera sprzyjała studiowaniu. Ludzie, którzy studiowali ze mną dokładnie wiedzieli po co na te studia przyszli. Nie było wśród nich osób przypadkowych, którzy trafili do Wańkowicza na zasadzie „bo trzeba było gdzieś pójść”. Byli to ludzie, którzy podejmując naukę w WSD wcześniej przemyśleli tę decyzję. Jeśli chodzi o naukę to bardzo miło wspominam na przykład wykłady pani profesor Kowalczyk z psychologii czy zajęcia z języka polskiego. Na studiach po raz pierwszy zetknąłem się z telewizją. Wcześniej pracowałem przez 6 lat w radiu RMF FM, ale zajęcia z dziennikarstwa telewizyjnego red. Krzsztofa Karmana rozbudziły we mnie pasję i zmotywowały do tego, aby coś zmienić. Podobał mi się komfort studiowania. Nie traktowano nas tak jak na dużych uczelniach. Nigdy nie było problemu z tym, żeby coś załatwić czy przełożyć egzamin. To mi się na pewno podobało i tego właśnie brakuje mi na UMCS-ie, gdzie bardzo trudno jest cokolwiek załatwić. Pewne umiejętności związane z praktyką dziennikarska zdobywałem znacznie wcześniej. Słuchałem dużo radia, brałem udział w różnych konkursach m.in. na "Kartę Mikrofonową" Polskiego Radia, pisałem do gazety, a także korzystałem ze wskazówek starszych kolegów. Szkoła dała mi przede wszystkim podbudowę teoretyczną, gdyż pewne rzeczy robiłem wcześniej tak naprawdę intuicyjnie. Bardzo przydatne okazały się wspomniane wcześniej zajęcia z psychologii, które teraz pomagają mi w rozmowach z ludźmi. Generalnie studia mają za zadanie otworzyć oczy na jakieś szersze tematy. Wydawało mi się, ze pewne rzeczy robiłem, ale dzięki studiom mogłem je robić jeszcze lepiej. Człowiek jest tylko człowiekiem, całe życie zdobywa wiedzę i potrzebuje uczyć się od lepszych.